Zawody Zamkowe 2011


Wyprawa -FOTO
Foto otwiera się w nowym oknie
-->

Przyjazd.
W piątek 20.05.2011 Krakowska Grupa Ekspedycji Radiowych wyruszyła do miejscowości Chroberz w woj. Świętokrzyskim, aby wziąć udział w Zawodach Zamkowych ze znajdującego się tam miejsca po zamku. Zatrzymaliśmy się w gospodarstwie agroturystycznym, na łące na brzegu Nidy. Na wzgórzu, na którym stał kiedyś zamek, obecnie stoi kościół. Jego zbocza porośnięte są drzewami oraz nieprzebytymi chaszczami. Zbocza te schodzą właśnie do owej niewielkiej łączki, na której rozbiliśmy namioty. Ponieważ odległość w linii prostej z naszej łączki do szczytu wzgórza wynosiła ok. 100 - 150 metrów uznaliśmy, że pozostając w zgodzie z naszymi "gwarancjami" (patrz www.cqcqcq.pl) nadajemy jednak z terenu zamku. W każdym razie był to bez wątpienia najbliższy teren, z którego można było nadawać. Tak więc po bardzo sprawnym założeniu naszego "miasteczka namiotowego" oraz rozłożeniu nieśmiertelnej altanki przystąpiliśmy do prawdziwej pracy, czyli rozpoczęliśmy:

Rozkładanie anten.
Na początek stanął koło altanki 12 metrowy aluminiowy maszt, imponująca konstrukcja i własność Tomka SP9ITP. Ustabilizowany trzema odciągami miał stanowić podstawę bardzo ambitnej konstrukcji antenowej o nazwie roboczej "piramida". W zapadającym powoli zmroku rozłożyliśmy na łące 80 mb kabla PKL połączonego w pętlę, aby po złożeniu go w niezwykle przemyślny sposób zawiesić go jako naszą piramidę. Konieczne do wyznaczenia punktów mocowania pomiary odkryły brutalną prawdę: pętla była za krótka o blisko 6 metrów! Zweryfikowaliśmy telefonicznie naszą diagnozę z dwoma Kolegami dostępnymi w swoim stałym QTH i dysponującymi odpowiednią wiedzą i materiałami. Konkluzja była jednoznaczna: antenę trzeba przedłużyć! Byliśmy jednak przygotowani i na taką ewentualność, więc Rafał SP9IVD szybko i sprawnie wlutował brakujące (naszym zdaniem) 5,8 m PKL. Powtórne pomiary, składanie delty w "kopertę", mocowanie 4 odciągów i wyciągnięcie anteny na górę - to wszystko odbywało się już przy świetle latarek, w gęstniejącym mroku. Nastąpiła uroczysta chwila pomiaru naszej anteny. Przyrząd pokazał bezdusznie i bezlitośnie, że nasze cudo ma wspaniały rezonans w okolicach 3,3 MHz, a na interesującej nas częstotliwości 3,72 MHz SWR osiąga imponującą wartość 1:6 . Głodni i zmęczeni postanowiliśmy rozpocząć część "gastronomiczno - rozrywkową" z niezłomnym postanowieniem, że nazajutrz rozpocznie się:

Zmagań antenowych ciąg dalszy.
Wyszło na to, że niepotrzebnie przedłużyliśmy pętlę. Ale również okazało się, że teoretyczne wzory nie do końca sprawdzają się na tym bardzo specyficznym gruncie. Na wierzchu suchy "biszkopt" , potem trochę wilgoci, niżej chyba glina - ta sama, co na brzegu rzeki? Postanowiliśmy empirycznie ustalić optymalną długość pętli. Po wycięciu pierwszego odcinka długości ok. 1,2 m SWR nie zmienił się wcale. Po wycięciu kolejnego - rezonans przesunął się na 3,33 MHz, a na 3,72 spadł (hi!) do 5,9. Mając eksperymentów powyżej uszu zrzuciliśmy piramidę i powiesiliśmy już parokrotnie sprawdzony na wyjazdach dipol. Problem 80 m został rozwiązany niczym węzeł gordyjski. Pozostało nam jednak jeszcze jedno antenowe wyzwanie, a był nim przygotowany przez Rafała SP9IVD wiszący MOXON na 20 m. Dwa 12 metrowe maszty z włókna szklanego były potrzebne do rozpięcia tej konstrukcji. W punkcie zasilania w rogu zainstalowany został balun 1:9 - wszystko zgodnie z projektem. I znów: minimalny SWR nie na 20, tylko na 15 metrach a i tak za wysoki! Tym razem jednak kuracja była szybka i skuteczna: wymontowanie transformatora i zmiana punktu zasilania na typowy dla tego typu anten dały dobry skutek i pozwoliły przez chwilę poprzedzającą zamówiony obiad popracować na 20m. Po obiedzie przygotowanym przez gospodarzy nastąpiła chwila leniwej sjesty, przez którą omal nie spóźniliśmy się na:

Zawody.
Zorientowawszy się w porę, która jest godzina (16.35 MET) błyskawicznie uruchomiliśmy nasz wypróbowany zestaw na zawody: FT 450 + MFJ 902 oraz laptopa z programem logującym i wzięliśmy się ostro do roboty. Było nas wielu, każdy operator miał do pomocy osobę logującą łączności na komputerze, możliwe były zmiany - szło nieźle. Ale zza horyzontu nadciągała "niespodzianka". O godzinie 18.00 MET burza była tak blisko, że zdecydowaliśmy się przerwać nasz udział w zawodach. Lało jak z cebra i było trochę przykro... Ale burza zdawała się oddalać. O 18.50 MET zdecydowaliśmy się na ponowne uruchomienie stacji. Ale nadciągnęła druga burza i o 19.30 wyłączyliśmy stację ostatecznie. I Bogu możemy dziękować. O 19.35 piorun uderzył dosłownie kilka metrów od naszego stanowiska! Ale mimo wszystko i w sobotę udała się wieczorna część rozrywkowa - deszcz zelżał a niezastąpiona altanka była na posterunku. Następnego dnia właściwie wszystkie nasze działania odbywały się już pod jednym hasłem:

Wyjazd.

W niedzielę rano, wykorzystując rozstawione anteny, niektórzy z nas próbowali DX-ów. MOXON spisywał się dobrze, pogoda była piękna. Czas mijał jednak szybko. Bardzo sprawnie udało się w promieniach wiosennego słonka zwinąć nasz obóz i cały "park antenowy". Obyło się nie tylko bez jakichkolwiek strat w sprzęcie. Zadziwiające, jak wiele pozytywnych i miłych wrażeń pozostawił po sobie ten pozornie trudny i wyczerpujący wyjazd. Po pożegnaniu z miłymi i życzliwymi gospodarzami ruszyliśmy wczesnym popołudniem do domów.

Specjalne podziękowania dla XYLSP9ITP oraz XYLSP9ORH za obecność, wsparcie i fotograficzne dokumentowanie ekspedycji.

SP9ORH