Wyprawa -FOTO
Foto otwiera się w nowym oknie
Krakowska Grupa Ekspedycji Radiowych nadawała z Koźmic (W i M) z okazji naszego lokalnego święta. Nadawała z przygodami.
Wiedząc, że od wielu dni trwa na Słońcu gigantyczna burza zakładaliśmy dobrą propagację (warunki rozchodzenia się fal radiowych) także w dzień.
Licząc na ciekawe DX-y (dalekie łączności) załatwiliśmy z u księdza proboszcza zgodę na powieszenie dobrej
(co za tym idzie dość drogiej) anteny na wieży kościoła w Koźmicach W.
Ze względu na konstrukcję w/w wieży przedsięwzięcie okazało się na granicy naszych możliwości, ale powiodło się dzięki temu,
że mamy w swoich szeregach kolegę Tomka SP9ITP, alpinistę,
właściciela firmy prowadzącej prace wysokościowe ("Alpimax").
Antena zawisła, i...
Okazało się, że propagacja jest BEZNADZIEJNA, właściwie jej nie ma.
Wiedzieliśmy, że sytuacja zmieni się o zmierzchu (tak to jest z tą propagacją), ale wtedy miały trwać już w najlepsze inne,
ciekawsze i dużo głośniejsze imprezy.
Walczyliśmy oczywiście,
ale skutek (jak na nasze możliwości i umiejętności) był bardzo mierny. Przy okazji zauważyliśmy ciekawą prawidłowość.
Otóż zainteresowanie różnych osób naszą działalnością było wprost proporcjonalne do wiedzy, jaką posiadały te osoby na temat kim jesteśmy
i co robimy.
Około 15-tej postanowiliśmy ewakuować się do naszej stałej siedziby (Koźmice Małe 97) i stamtąd kontynuować działalność.
Postanowiliśmy zrobić to dyskretnie.
No i byliśmy dyskretni. Jak Rewolucja Październikowa.
Jeden niefortunny ruch wystarczył, by antena podczas zdejmowania zaczepiła się o rynnę i zaklinowała na amen. O 15:45 stan rzeczy był taki,
że z dzwonnicy wisiał pęk sznurów i przewodów, każdy grubości palca i absolutnie nie dawał się w żaden sposób ściągnąć.
Ksiądz proboszcz był oczywiście w siódmym niebie.
Na ratunek przyszedł nam specjalista z w/w firmy Tomka. W pełnym ekwipunku ściągał z dachu kościoła
naszą antenę pół godziny przed planowaną Mszą Świętą.
W naszej stałej bazie los się odmienił.
Propagacja na paśmie 80 m wróciła do normy (zmierzch), na grillu nic się nie przypaliło i radiostacja działała do późnych godzin nocnych.
Odnosimy wrażenie, że nasi Koledzy krótkofalowcy z SP (Polski) nie tylko coraz lepiej znają Koźmice, ale i coraz bardziej je lubią!